Emilia
Modrzyńska

Mam na imię Emilia. Jestem żoną, mamą trójki dzieci, nauczycielką, a od niedawna też pacjentką. Od kilku miesięcy leczę swoją chorobę, a jest nią otyłość. Właśnie od tego czasu odnajduję się w nowej dla siebie rzeczywistości, w której moje nadmiarowe kilogramy nie są wyłącznie defektem natury estetycznej, a objawem choroby, która powoli, po cichu rozwijała się w moim ciele od lat.

 

Nigdy nie byłam bardzo szczupła, już w dzieciństwie byłam „okrąglejsza” niż koleżanki, w szkole również pamiętam siebie jako dziecko kilka kilogramów cięższe od rówieśników. I właśnie wtedy zaczęłam podejmować pierwsze próby redukcji wagi, pierwsze diety… bardziej lub mniej rozsądne. Czasami dokładałam do kolejnych „podejść” zwiększoną aktywność ruchową. Byłam u kilku dietetyków i stosowałam plany żywieniowe przez nich rozpisane, korzystałam z popularnych aplikacji wspierających odchudzanie. Przez prawie trzydzieści lat takich, nazwijmy to „kombinacji” było wiele. Wszystkie te próby sprowadzały się do tego, że redukowałam masę ciała na jakiś, najczęściej krótki, czas i po zakończeniu kuracji kilogramy wracały, często z nawiązką. Poziom motywacji do podejmowania kolejnych prób z biegiem lat drastycznie spadł… bałam się zacząć, bo bałam się kolejnej porażki, a na wadze powoli, latami pojawiały się kolejne kilogramy. Dziś już wiem, że właśnie te nieumiejętnie podejmowane próby sprawiały, że choroba otyłościowa nadal się rozwijała, nabierała rozpędu. W ostatnim roku w lawinowym tempie przybyło mi kilkanaście kilogramów, stanęłam na wadze i  zwyczajnie się przestraszyłam… trzy cyfry, BMI powyżej 35 – otyłość drugiego stopnia. Zabrzmiało to groźnie. Przez większość mojego życia towarzyszyła mi nadwaga, a tu nagle otyłość… szok, niedowierzanie, bo zawsze myślałam, że to nieosiągalny dla mnie stan, a jednak…

 

Czasem tak się w życiu dzieje, że w odpowiednim czasie trafiamy na właściwych ludzi, którzy mogą pomóc i tak właśnie było w moim przypadku. Znalazłam w Internecie wywiad ze znanym profesorem mającym wieloletnie doświadczenie w leczeniu otyłości, w którym opisywał on otyłość jako chorobę, powodowaną przez wiele czynników, przewlekłą, dającą mnóstwo powikłań, ale przede wszystkim chorobę, którą można i należy leczyć. Lektura tego wywiadu była dla mnie przełomowym momentem. Przede wszystkim okazało się, że moje przekonanie o otyłości jako efekcie moich błędów i zaniechań było kompletnie błędne, nagle z moich barków spadł potężny ciężar poczucia winy. Moja otyłość to nie moja wina, to choroba jak każda inna. Ta świadomość zmieniła naprawdę wszystko. Pojawiła się wielka chęć, by zawalczyć o siebie, o swoje zdrowie. A kiedy sprawdziłam, że profesor ma gabinet w Poznaniu – mieście, w którym mieszkam, uznałam, że to znak i ogromna szansa dla mnie. Postanowiłam umówić się na wizytę, jednak nie od razu zdobyłam się na odwagę, przez kilka tygodni nosiłam się z zamiarem i w końcu udało się – zrobiłam to! Zadzwoniłam, umówiłam się. Przed wizytą otrzymałam długą listę badań, niektóre, np. krzywą insulinową miałam zrobić pierwszy raz w życiu. Po kilku tygodniach, z kompletem wyników udałam się na wizytę i tam, po szczegółowym wywiadzie, po analizie wyników, zważeniu mnie i zmierzeniu obwodu pasa Profesor wypowiedział zdanie: „Pani Emilio, kwalifikuje się Pani do farmakologicznego leczenia otyłości”. To zdanie brzmi w moich uszach do dziś i stało się dla mnie nową szansą. Przed wizytą czułam się tak, jakbym tonęła, traciłam kontrolę nad ciałem, które przez nadprogramowe kilogramy stało się przeciążone, dokuczały mi obrzęki, podwyższyło się ciśnienie krwi. To zdanie, ta wizyta – to było dla mnie koło ratunkowe.

 

Dziś już jako pacjentka leczę chorobę otyłościową pod opieką profesora, ale też dietetyka, do którego udałam się w dalszej kolejności. Czuję, że tym razem nie jestem sama, mam wsparcie. A dzięki wiedzy, którą zdobyłam podczas wizyty i po lekturze materiałów na stronie ootylosci.pl oraz po wysłuchaniu wywiadów  z ekspertami specjalizującymi się w diagnostyce i leczeniu otyłości, znam coraz lepiej swojego przeciwnika – chorobę otyłościową.

 

W naszym kraju wiele osób żyje nadal w nieświadomości, że otyłość to choroba, że można, a nawet trzeba ją leczyć. Mam wielką nadzieję, że moja historia stanie się dla kogoś impulsem i inspiracją do rozpoczęcia leczenia, zawalczenia o siebie – dla własnego zdrowia i szczęśliwego życia.

 

Jestem nauczycielką, edukacja to moja praca i widzę ogromną potrzebę podnoszenia wiedzy w naszym społeczeństwie na temat choroby otyłościowej, mechanizmów jej powstawania, nasilania się, diagnozowania i leczenia. Ta wiedza jest niezbędna, by osoby, których dotyka, mogli otrzymać odpowiednią pomoc zamiast ocen i dobrych rad w stylu: „Weź się za siebie” czy „Schudnij”. Wiedza ta jest także potrzebna po to, by ludzie, którzy teraz dają sobie prawo do oceniania innych przez pryzmat ich wyglądu, zrozumieli, że nadmiarowe kilogramy to objaw bardzo poważnej choroby.



Emilia Modrzyńska – nauczycielka, pacjentka.